The Beatles w Nowym Jorku

Podbój Ameryki

„Do czego jesteśmy im potrzebni? Przecież Ameryka ma wszystko..” – powtarzał zdenerwowany. Co jakiś czas nerwowo sprawdzał zapięcie pasa bezpieczeństwa. Samolot linii nr. 101 Pan Am wylądował 7 lutego 1964r. o godzinie 1.35 na nowojorskim lotnisku. Po zejściu na płytę lotniska zderzyli się z obcą im od jakiegoś czasu ciszą. Czyżby jego obawy się sprawdziły?

 

Spodziewali się tysięcy rozemocjonowanych fanów wiwatujących energicznie na ich widok. Tymczasem zastali grupę osób składających się głównie z fotoreporterów, pracowników lotniska i policjantów.

 

Wcześniej żadnemu Brytyjczykowi nie udało się zrobić kariery w Ameryce. Nie tylko w muzyce, ale i w każdej innej dziedzinie. Znakomitym tego przykładem był Cliff Richard – jego sława zgasła nagle i niespodziewanie jakieś cztery lata wcześniej. Do tego Ameryka od trzech miesięcy pogrążona była w żałobie po prezydencie Johnie Kennedy, którego zamordowano w Dallas.

 

Amerykański rock and roll wyniszczany był wówczas przez kolejne afery i skandale narkotykowe. Pozbawiony siły przeżywał wyraźny zastój.

 

Wytwórnia Capitol, która była amerykańską gałęzią korporacji EMI wciąż odmawiała im wydania płyty. Obiecała zmienić swoje zdanie dopiero na krótko przed ich przybyciem. Brian Epstein, menadżer grupy zmuszony był podjąć radykalne kroki, aby móc w ogóle zapewnić im możliwość koncertowania w Stanach Zjednoczonych. Ich honoraria za występy zostały obniżone do tego stopnia, że praktycznie sami musieli oni zapłacić za możliwość pojawiania się na deskach estradowych Ameryki. Ich rynkowa wartość po raz kolejny nie została właściwie oszacowana.

 

Fotoreporterzy zgromadzeni wtedy na płycie lotniska fotografowali uśmiechnięte twarze czterech młodych muzyków. Jednak uśmiechy te skrywały pod sobą niewidoczne na pierwszy rzut oka wątpliwości i przeszywającą ich od środka niepewność. Na szczęście szybko została ona rozwiana…

 

Już po chwili okazało się, że nowojorska policja ze względów bezpieczeństwa była zmuszona zgromadzić cały przybyły na ich powitanie tłum wewnątrz gmachu lotniska. Gdy tylko pojawili się oni w terminalu ogarnął ich niesamowity harmider. Coś niesamowitego, coś czego wcześniej jeszcze nie słyszeli. W hali lotniska zgromadziło się ponad 10 tysięcy młodych fanów – ogarniała ich trudna do opisania zbiorowa histeria. Tłum napierał na policyjne kordony wykrzykując „We love you!”. Młode dziewczyny, dla których stanowili oni wówczas obiekt seksualnego pożądania piszczały na ich widok. Jedna z fanek zwisała na wysokości trzeciego piętra z górnego balkonu budynku lotniska i wrzeszczała „Jestem tutaj! Kocham was!”.

 

Dwa dni później wystąpili oni w popularnym w latach 50 i 60 programie telewizyjnym „The Ed Sullivan Show”. Prowadzący odczytał przed nimi telegram, który ponoć nadesłał sam Elvis Presley (później okazało się, że zrobił to jego menadżer), a następnie powiedział: „Ameryko – osądź ich sama!”.

 

No i Ameryka ich osądziła – program ten obejrzało wówczas 73 miliony ludzi. W tamtym czasie była to największa oglądalność w historii telewizji. Do dnia dzisiejszego jest to jeden z rekordowych wyników oglądalności wszech czasów.

The Beatles w Nowym Jorku - 1964r.
Zdjęcie: Ross Benson – The Beatles po raz pierwszy w Ameryce. Wykonane na nowojorskim lotnisku – 7 lutego 1964r.

Świeże i nieskażone niczym brzmienie muzyki The Beatles zaczęło przeszywać Amerykę niczym fala tsunami wbijająca się w głąb lądu wymiatając wszystko co napotka na swej drodze.

 

Bibliografia: Ross Benson, "Paul McCartney - poza mitem", Gdynia 1992.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *